Wolne związki zawodowe — bez nich prawa pracownicze zostają na papierze

Do związku zawodowego należy w Polsce około 10 procent pracujących, jeden z najniższych odsetków w OECD. Utrudnianie działalności związkowej jest formalnie karalne, ale w praktyce niemal bezkarne. Razem chce to odwrócić: ułatwić spory zbiorowe i strajki, wprowadzić reprezentację pracowniczą w radach nadzorczych i realnie karać represje wobec związkowców.

Wielki tłum robotników z transparentami podczas socjalistycznej manifestacji na Union Square w Nowym Jorku na początku XX wieku

Najlepsze nawet przepisy prawa pracy pozostają martwe, jeśli po stronie pracownika nie stoi nikt, kto potrafi ich wyegzekwować w codziennej relacji z pracodawcą. Tym kimś bywa historycznie związek zawodowy, i właśnie dlatego jego słabość w Polsce jest problemem politycznym, a nie wewnętrzną sprawą zakładu. Do związków należy dziś około jednej dziesiątej pracujących, co plasuje nas wśród najniżej uzwiązkowionych krajów rozwiniętych, a tam, gdzie ludzie próbują się organizować, wciąż zbyt często spotykają ich za to szykany. Program Razem traktuje odbudowę siły związków jako warunek tego, by cała reszta praw pracowniczych w ogóle działała.

Jak nisko upadło uzwiązkowienie

Dane. Według OECD do związków zawodowych należy w Polsce ok. 10% pracowników najemnych — jeden z najniższych odsetków w OECD (najnowsze dostępne dane w bazie OECD Trade Union Dataset). Badania CBOS dają ok. 6% przynależności wśród ogółu dorosłych; różnica bierze się z innego mianownika, obie liczby są prawdziwe w swoich definicjach.

Za tymi procentami kryje się błędne koło. Słaby związek nie jest w stanie wywalczyć lepszych warunków, więc pracownicy nie widzą powodu, by do niego wstępować, a im mniej członków, tym łatwiej pracodawcy zignorować albo rozbić organizację. W wielu prywatnych firmach związek po prostu nie istnieje, a jeśli powstaje, jego założyciele bywają pierwszymi kandydatami do zwolnienia. Głośno zrobiło się o tym choćby przy okazji sieci Dino, gdzie na fali sporu o warunki pracy zwolniono związkową działaczkę, oraz przy Biedronce, wobec której Solidarność weszła w spór zbiorowy o podwyżki i normalne godziny pracy, a wcześniej ujawniono praktykę wpisywania do związku „martwych dusz", mającą rozmyć realną reprezentację pracowniczą.

Prawo, które karze represje tylko na papierze

Formalnie polskie prawo chroni związkowców. Artykuł 35 ustawy o związkach zawodowych przewiduje grzywnę albo karę ograniczenia wolności za utrudnianie działalności związkowej i za dyskryminowanie pracowników z powodu przynależności. Kłopot w tym, że przepis ten egzekwuje się rzadko i opieszale, przez co dla dużego pracodawcy pozostaje ryzykiem czysto teoretycznym. Adrian Zandberg zwracał uwagę, że uporczywe utrudnianie działalności związków bywa w Polsce karalne raczej w teorii niż w praktyce — i to właśnie ta przepaść między literą przepisu a jego egzekucją jest sednem sprawy.

Do tego dochodzą ograniczenia samej broni związkowej. Strajk pozostaje środkiem ostatecznym, dopuszczalnym dopiero po wyczerpaniu rokowań i mediacji, a strajk solidarnościowy — wsparcie kolegów z innego zakładu — ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych ogranicza do najwyżej połowy dnia pracy. Część grup zawodowych prawa do strajku jest w ogóle pozbawiona. W efekcie pracownikom trudno realnie przełożyć niezadowolenie na presję, a pracodawca może spokojnie przeczekać sformalną procedurę.

Co proponuje Razem

Ułatwimy prowadzenie sporów zbiorowych i umożliwimy strajki solidarnościowe. Pracownicy powinni współdecydować o strategicznych decyzjach firm — co najmniej 20% każdej rady nadzorczej będzie składać się z demokratycznie wybranej reprezentacji pracowniczej. Wprowadzimy obowiązek informowania przez przedsiębiorstwo o działających w nim związkach zawodowych. Zwiększymy kary za utrudnianie działalności związkowej.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Państwo po stronie pracujących”, partiarazem.pl
  • Łatwiejsze spory zbiorowe i legalne strajki solidarnościowe — mniej proceduralnych barier między krzywdą a reakcją.
  • Reprezentacja pracownicza w radach nadzorczych — co najmniej 20% składu wybierane demokratycznie przez załogę.
  • Obowiązek informowania o związkach działających w firmie i wyższe kary za utrudnianie ich działalności.
  • Składka związkowa odliczana od podatku — realna zachęta do organizowania się (filar „Stabilna praca").

Represje wobec związkowców i słabość inspekcji wzmacniają się nawzajem, dlatego temat łączy się bezpośrednio z reformą PIP: PIP z zębami. Silny związek jest też najskuteczniejszym narzędziem wychodzenia ze śmieciówek ku stabilnej umowie: Koniec z plagą śmieciówek.

Źródła i dalsza lektura